Story Kołcza Majka, czyli historia o tym jak błazen może zostać królem w ciągu 26 minut i 20 sekund


Przeklęty niech będzie Wypok i linki do jutube! Chciałem sobie zjeść przed snem kanapki z szynką i cebulą, popić colą i położyć się spać, ale niestety trafiłem na link do wideo niejakiego Kołcza Majka. W wyniku tego naszedł mnie atak mentalnej epilepsji, przez co muszę teraz odreagować, więc piszę zamiast spać.

Nie zasypiaj z włączonym ekranem

Pamiętam jak w czasie jednej z niedawnych nocnych sesji cebulowych trafiłem na inny link do jutube - filmik niejakiego Bartka, kręcącego na kanale Generator Frajdy. Zgodnie z konwencją napiszę wstydliwe wyznanie - polski jutube jest mi obcy, wiem tylko że jest zidiociały Gimper, creepy Ator i eskpert od bimbru Pan Wiesław (pozdrowienia!). No ale filmik był o marketingu w internecie, z analizą i punktowaniem dlaczego ktoś robi marketing w internecie daremnie, więc bardzo byłem ciekaw jakie spostrzeżenia może mieć laik.

Filmik jest tu:

 
 

Po obejrzeniu miałem proste wnioski - trudno odmówić racji temu gościowi, argumenty solidne itp., a sposób prezentacji sprawił, iż ubawiłem się przednio w czasie oglądania. Na tyle przednio, że obejrzałem jeszcze kilka filmików na kanale i powiem szczerze - nawet mojej wyobraźni po przejściach ciężko było zobrazować jak można kręcić klipy o plastikowych pseudo-zabawkach z Chin. Okazało się, że można, całkiem całkiem można. Na tym w sumie ta krótka przygoda się zakończyła, to znaczy przybyło mi coś więcej do oglądania w czasie jedzenia cebuli - mam już Blok Ekipę, Witolda Gadowskiego i Generator Frajdy.

Ale okazuje się, że historia ma jednak dalszy ciąg, też przyniesiony przez Wypok. Niejaki Kołcz Majk vel Michał Wawrzyniak zdecydował się rzucić szaraczkom trochę swojego majestatu i (jego zdaniem) profesjonalnie, aczkolwiek z przekleństwami, wypunktować jak to Generator Frajdy wtopił i takie tam.

Szczerze powiem, dissy/dramy jutubowe czasem mi wpadają na radar, bo młodsi koledzy gamerzy linkują na TSie/Discordzie dla beki, a ileż można lać z Tomka Lisa czy Ryśka Petru? Ale niestety z racji wieku praktycznie zawsze muszę się szczeniaków dopytywać o kontekst żeby cokolwiek zrozumieć :]. Tym razem było znacznie fajniej - znałem kontekst i mogłem od razu weryfikować cóż ten Kołcz gada. A gadać, oj gadać to on musi lubić skoro do filmiku trwającego 10m06s kręci content na 26m20s, no nie?

Mógłbym skwitować ten jego materiał jako płaczliwe i pozbawione treści narzekania buca w średnim wieku z przerośniętym ego, ale to byłoby nieeleganckie, a mnie stać na dużo więcej :). Nie, nie powiem tak. Wręcz przeciwnie - niniejszym Kołczowi Majkowi dziękuję za to, że siadając publicznie i w taki sposób na dwa razy młodszego od siebie, randomowego gościa z internetów, kręcącego filmiki o zabawkach, dał mi zielone światło do rzeczowej analizy jego własnej twórczości. Me gusta, już dawno nikogo nie dissowałem (pozdrowienia dla Nowej Koncepcji SEO).

Żeby było sprawiedliwie zmienię trochę zasady gry - w pierwszym poście na tej domenie napisałem, że tu nie będzie komentarzy. Unieważniam tą zasadę i od chwili publikacji tego tekstu będą tutaj jsy z Disqus. Bring it on!

Na początek zamieścimy to, o czym w ogóle mowa. Chociaż przyznam, że wydygany jestem, bo ten milioner z Kalisza mówi na filmiku, że jak się gdzieś całe filmiki wstawia to się kradnie… czy coś… nie wiem czy nie będę miał procesu, ale ten most będziemy przekraczać gdy do niego dotrzemy. Oto filmik:

 
 

W pierwszym odruchu chciałem po prostu jakoś na twitterze skomentować i mieć z głowy, ale przecież w tym materiale jest tyle rzeczy źle, że nie da się ani w 140 znakach ani w 2x140 znakach. Boję się procesu sądowego (;)) więc pozwólcie, że pojedziemy timestampami.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=9s

Content marketing jest dla słabych.

Content marketing to format sprzedaży usług marketingowych dla tych, którzy mają problemy z ogarnięciem marketingu internetowego w całości. A takich jest większość. Jest prosty, łatwy do wytłumaczenia klientom i wzmacniany przez googlową ściemę żeby tworzyć dobry content.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=26s

Wyśmieję metodę na diss, w pierwszych 50s materiału, po czym pozostałe 25m zrobię dokładnie w taki sposób. Logiczne.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=1m

Na polemikę z tym stwierdzeniem bym nie liczył :>

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=1m23s

Ano jest. Ten sposób nazywał się kiedyś Slashdot effect, potem Digg effect, a u nas ma to związek wymienionym już wyżej Wypokiem. Skoro koleś miał kanał, kręcił sobie filmiki for fun, bez ciśnienia na jakieś chore promo, i jakiś inny random wrzucił jedną z rzeczy na seris masowy, to jeśli do fajnej treści przyjdzie masa, naturalnym jest że coś z tej masy się przylepi, a w statystyce będzie anomalia dużego wzrostu. Sam jestem dokładnie takim przykładem - przyszedłem z Wypoku, podobały mi się filmiki o zabawkach, to sobie subskrybuję. Cały ten słowotok o wybieraniu przeciwnika z dużą ilością widzów i flejm to wishful thinking - Ator trochę mnie ubawił jak się naparzali z Gimperem, ale potem wypaliłem historię przeglądarki i posypałem solą.

Nie wiem jak mawiają w kołczingu, ale my w analizie statystycznej mawiamy correlation does not imply causation.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=2m21s

Z dzieła jednego z Mistrzów polskiej literatury:

[...] otaczający świat nieustannie na ciebie dybie, nigdy nie przepuści okazji, by wyrządzić ci zniewagę, przykrość lub krzywdę. Że tylko czeka, aż spuścisz portki, by natychmiast dobrać się do twej gołej dupy.

Czasem w postaci lipnej oferty sprzedaży bezwypadkowego auta. Czasem w postaci blachary udającej zakochaną. A czasem w postaci kogoś, kto twierdzi że koniecznie musisz kupić jakiś coaching :].

A i ta wstawka “zapewne gimnazjum” - dużo wnosi. Bardzo merytoryczna. Game-fucking-changer w całym zagadnieniu.

Tego przypinania łatek rodzicom po prostu nie da się skomentować. Ode mnie dostałby siarczysty gest Korwina (ten dla Boniego).

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=2m54s

Zgadzam się. Po zdobyciu wiedzy część z nas uczy się jak się nie dać wydymać, a część dochodzi do wniosku, że dymanie innych może być dochodowe.

Pominę przemyślenia nt. niejakiego Gonciarza - nie znam gościa. W filmiku Bartka wyłapałem sarkazm, a w filmiku milionera widzę braki w maści na ból dupy.

Osobiście jestem już trochę stary Bartek, ale spokojnie powiem, że rozwój osobisty w wydaniu tych wszystkich coachów na sali pełnej przegrywów w garniturkach to syf. Jeśli ów Gonciarz faktycznie zaczyna takie gigi odstawiać to nic dziwnego że Kołcz Majk nie lubi konkurencji :).

Skille zdobywa się w ciągu zarwanych nocy, psując sobie oczy czytaniem, żołądek kawą, i rodzinę pracą inaczej niż 9-5, a nie słuchając jakiegoś podskakującego pajaca, twierdzącego że możesz być kim zechcesz i kiedy zechcesz, tylko musisz w to najpierw uwierzyć na szkoleniu za 10k. Najlepiej cyklicznym.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=5m34s

Ło, tu to pojechał. Pooojeeechał. Powiem Wam tak - w ciągu swojej małej kariery miałem sposobność rozmawiać z wieloma osobami przy różnych okazjach - czy to relacje projektowe, czy to kuluary konferencji, czy jakieś afterki. Byli to różni ludzie, również tacy, którzy odnieśli niesamowite sukcesy w moim neutralnym przekonaniu. Ale autentycznie nie pamiętam nikogo, kto by wyskakiwał z tekstami w stylu “ja tu jestem biznesmę, ja tu qrwa zarabiam”. Trochę szokujące jest dla mnie jak często w ciągu tego materiału Kołcz Majk musi podbijać swoje poczucie wartości wtrętami o tym ile zarabia, zarobił, jakie deale zawiera. Szokujące, bo nie jestem ani trochę przyzwyczajony słuchać aby ktoś tak mówił na swój własny temat. I żałosne.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=6m34s

Nie no, jeśli agencja mówi że pomoże z jutube i chce za to “kilkadziesiąt tysięcy” to nie ma prawa być zła oferta. #seemslegit

Gdybym ja wydał ponad 100k+ na agencje (bo jeśli kilka x kilkadziesiąt tysięcy x chyba więcej czasu niż tylko 1 miesiąc z każdą) i potem okazało się że mam większy sukces na jutube kręcąc własny pysk telefonem z ręki to chyba bym się pociął jakimś plastikowym nożem, żeby bardziej bolało… Takie deale dużo mówią o zdolnościach biznesowych Kołcza Majka, a przyznawanie się do nich publicznie w tak lekkiej formie - o stanie umysłu.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=7m19s

Gonciarza nie lubi, zakłada na własną rękę, że Bartek fascynuje się Gonciarzem. Olgę lubi, Bartek jedzie po Oldze. Ergo filmik który nagrywa jest absolutnie bezstronny i totalnie merytoryczny. A logika? Co tam logika, ona nie takie gwałty już znosiła.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=7m39s

Kołczu Majku, teraz ode mnie trochę wiedzy za darmo: najpierw był linkbait, który wymyślili dzielni pionierzy SEO łupanego. Dopiero dużo później, gdy zaczęli się pojawiać domokrążcy contentu, pokazały się także jakieś wzmianki o clickbaitach. Zaufaj mi więc kiedy powiem, że nie masz absolutnie racji i oryginalny argument o określaniu filmiku sprzedającego jakiś kurs mianem przecieków maturalnych jest nie tylko clickbaitem, ale też jest clickbaitem cienkim jak żyletka. Jak już kogoś baitujesz to nie tak, żeby rozdrażniony zamykał okno.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=8m24s

Klasyczne mulenie wody, stawianie arbitralnych tez, tak naprawdę wyciągniętych z dupy. Na piętnastolatka może zadziała, choć pewnie nie na każdego. U kogoś takiego jak ja wywołuje jedynie politowanie - zero treści, zatrzęsienie personalnych wycieczek, przedszkolna logika.

Po co nagrywa? Bo może.

Ktoś mu podesłał - następny gamechanger tych rozważań. Należy się do tego koniecznie przyczepić, dobudować narrację wskazującą że na pewno czuje się lepszy i wygłosić te wszystkie tezy tonem nieznoszącym sprzeciwu. To jest tak z dupy że bardziej się nie da.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=10m42s

Ofc że ten szlafrok miał taki cel. Ja też piszę bloga, bo chcę się upodobnić do George’a RR Martina. Póki co mam już prawie jego brzuch, ale nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa.

Cały czas personalnie i bez jakiejkolwiek treści. Boli zadek.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=11m8s

Kradzież? Jaka kradzież? Prawo pieprzonego cytatu.

Część ludzi wie, że sharing is caring. Puszczają swoje treści w przystępnej formie, w pełnych kanałach RSS. Wkurzają się tylko wtedy, kiedy ktoś scrappuje 1:1, wycina autora i wiesza jako swoje.

Część ludzi z kolei jest tak przekonana o własnej zajebistości, że pełna treść w RSSach jest poniżej ich poziomu, a gdy widzi odniesienie się do jakiegoś fragmentu poprzez cytat w innej publikacji lub wycinek jednego wideo w innym, to opowiada farmazony o jakiejś kradzieży.

Kołczu Majku, SEOwcy i pozycjonerzy wymyślili kradzież treści i wiedzą wszystko o kradzieży treści. Tu się nie próbuje oddać nieswojego zadania z j. polskiego czy udawać napisania pracy magisterskiej. Tu się gra w Google! Więc się nie odzywaj, bo się wydurniasz.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=12m11s

Podoba mi się jak totalny leszcz w zakresie SEO zaczyna prowadzić wywód nt. sposobu działania Google. #wincyj

a) jeśli chciałaby się Olga nastawić na zapytania związane z kursami przygotowującymi to nie nazywałaby filmiku przecieki maturalne, Kołczu Majku

b) chciałbym wiedzieć skąd liczba 70-100k wyszukań, bo mnie keyword planner mówi 10-100 avg monthly, a trendsy pokazują, że temat przecieków skończył się w 2008 roku (w sensie wolumenu zapytań)

c) “dziesiątki milionów wpisują do Google frazy związane z maturą i tym jak się przygotować do matury” - #seemslegit, zważywszy że w 2016 roku maturzystów było łącznie 258k - serio trzeba tłumaczyć jak debilne i wyssane z palca jest to stwierdzenie?

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=13m11s

Majku, nie wiem jak Twoja mama, ale moja nie używa odkurzacza za 15k czy garnków za 20k, które usiłują sprzedawać pozbawione jakiegokolwiek kręgosłupa moralnego sępy MLM.

Wake up? omfg.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=14m26s

To co tu się dzieje to wyjątkowo podła próba pseudo-podprogowego uwarunkowania odbiorców z targetu na takie zryte kursy, żeby się zastanowili, nie cwaniakowali tylko wykazali dojrzałość i rzucili te pięć dyszek Majkowi na kurs bycia decent human being i wygrywania w życie albo jego koleżance na kurs z matur.

Zamiast im powiedzieć żeby chodzili do szkoły nie na wagary, żeby pisali te pieprzone wypracowania i rozprawki, żeby słuchali się nauczyciela z polskiego czy matmy, żeby czytali książki jakie mają na liście lektur, żeby nie cwaniakowali, wypięli się na idiotów-trendsetterów z klasy i po prostu wzięli do nauki?

Ależ po co, lepiej ich warunkować na kupowanie gówno-contentu od Kołcza Majka i jemu podobnych. To takie cool.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=15m12s

Okej, właśnie się dowiedziałem, że źle oglądam jutube, źle czytam blogi, ogólnie źle konsumuję treści.

Otóż okazuje się, że jeśli podoba mi się czyjaś twórczość to z automatu powinienem być stalkerem-nolifem, śledzić instagramy, whatsappy, wbijać na prywatne fejsy i wszystko inne - i powtarzać to dla każdego, czyją twórczość lubię!!11 W innym wypadku nie będę “prawdziwym fanem”!

Myślę, że Izabela Małysz approves, szczególnie po tym jak ostatnio doxowała stalkerkę.

Błyskotliwe komentarze się mi już dawno skończyły, a sarkastyczne chyba właśnie teraz.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=16m08s

Już je widzę - publikacje z serii “Dymaj naiwniaków, zostań kołczem”.

Nie, wyrażanie opinii czy coś jest zbyt drogie czy zbyt tanie to nie jest “syndrom biedy” tylko wolność słowa.

Ten myk 150-200 nawet ja załapałem i to za pierwszym razem kiedy oglądałem. Ale Kołcz Majk musi to rozebrać na czynniki pierwsze, pokazać że oprócz rozwoju osobistego znakomicie się też zna na produkcji plastiku. Człowiek-Łorkiestra.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=18m4s

Hahaha, jasne, hahaha, tylko Kołcz może oceniać :D. Jeden jedyny człowiek w polskich internetach. Ba, prawdziwy Wałęsa polskich internetów.

Oczywiście cały wywód o wycenach jest - zaryzykuję powtórzenie się - totalnie z dupy. I po raz kolejny ten wink-wink do targetu na shitowe materiały Kołcza - wy jesteście to super inteligentne pokolenie, które wie że jak zapłaci Kołczowi (i to zapłaci jak Kołcz błyskotliwie wykazuje bardzo śmiesznie mało™) żeby się nauczyć jak żyć, to potem macie zapewnione dożywotnie członkostwo w Klubie Wygrywów. Dream on.

Kondensata my ass. I kolejny monolog brandzlujący własne ego.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=20m26s

Moim zupełnie szczerym zdaniem, ten fragment jest kwintesencją całego tego przedstawienia. Michał Wawrzyniak po prostu dostaje szału bo ktoś ośmielił się go wyśmiać zupełnie wprost. Jak on śmiał! Już ja mu pokażę! Użyję moich tajemnych zdolności kołczingmensza i spuszczę grono moich wiernych follołersów ze smyczy. Niczym Rychu Peja, zakrzyknę na jutubowej scenie - wiecie co z nim zrobić!

Oj, nie wyjszło.

I znowu wink-wink do targetu - tacy jesteście mega, wybrani, cudowni, moi! No, to wyskoczcie już kurde z tej kaski.

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=22m12s

Kołczu Majku, a do mnie masz jakieś przesłanie? Tacy jak ja niczego nie łagodzą :].

https://youtu.be/vMRzw7NMDv0?t=23m9s

To nie ma nic do rzeczy. Nie było nigdzie ani słowa o jej twórczości z 4-5 lat i nikogo to nie interesuje. Przedmiotem dyskusji jest tylko i wyłącznie jeden klip będący ewidentną próbą szwindlu. Kogo to obchodzi czy przez 5 lat wcześniej miała krystaliczne publikacje? Mnie nie.

Na kilka ostatnich minut znów psuedo-filozofia i finał w postaci dokopanie Oldze - ona w filmiku mówi że nic nie zarabia, daje za darmo itede, a Kołczu trzyma kciuki za produkt jej i jej chłopaka :).

Tyle jeśli chodzi o ten konkretny klip. Nie obejrzałem żadnego innego, bo mimo wszystko czasem zdarza mi się dbać o zdrowie. Ale ponieważ przyjąłem sobie, że będzie to w miarę rzeczowy tekst, przejdźmy dalej.

Witryna firmy MentalWay

Witryna firmowa naszego Kołcza to standardowa instalacja WordPressa, oparta na skórce Tisson z themeforest za 49 baksów.

Do samego WP naturalnie nic nie mam - porządny soft. Ale do skórki już owszem. Wydawać by się mogło, że kogo jak kogo, ale milionera to chyba stać na tych kilka godzin u dobrego frontendowca. Szczególnie, że już na samej stronie głównej widać rozjechane treści i elementy wyjeżdżające poza ramy divów-rodziców (wink-wink, Love Guru). Live preview Tissona pokazuje, że Kołczowi nawet kolorków nie chciało się zmienić.

Mało tego, live preview pokazuje też, że Kołcz to jednak zdolny jest. Nawigacja główna na oryginale działa poprawnie, to znaczy elementy rozwijalne nie mają wskaźnika myszki implikującego, że są klikalne. A u Majka już owszem - możesz sobie za darmo poklikać i nic Ci się nie stanie.

Kołcz Majk ma w głębokim poważaniu bezpieczeństwo i prywatność swoich użytkowników (czy potencjalnych klientów), o czym świadczą formularze zapisu na newsletter oraz kontaktowy, działające po zwykłym http.

Działanie wyszukiwarki wewnętrznej uzasadnia wiedzę ekspercką Kołcza Majka w obszarze Google.

Sklep Kołcza Majka chodzący na subdomenie pokazuje wybitne kwalifikacje i niekwestionowany autorytet w dziedzinie e-commerce. Możecie sobie swoje dane osobowe, adres, telefon, email, wpisać i przesłać w postaci zwykłego http. Nic nie jest szyfrowane w czasie składania zamówienia oprócz bramki płatności, ale tylko dlatego, że to PayU :). Sklep odrzuca połączenie przy próbie wymuszenia protokołu https. Milioner oszczędza nawet na certyfikacie SSL, który teraz można mieć za darmo dzięki Let’s Encrypt. No ale jeszcze trzeba to umieć ustawić, albo - nie daj Boże - komuś za ustawienie zapłacić ;).

Najbardziej ubawił mnie email potwierdzający założenie konta, cytuję:

TWOJE DANE LOGOWANIA DO SKLEP MENTALWAY
Oto twoje dane logowania:
Adres e-mail: [wyciąłem ;)]
Hasło: ******* (Twoje hasło zostało zaszyfrowane)

WAŻNE WSKAZÓWKI BEZPIECZEŃSTWA:
Zawsze trzymaj dane konta w bezpiecznym miejscu.
Nigdy nie ujawniaj hasła nikomu.
Regularnie zmieniać hasło.
Jeśli podejrzewasz, że ktoś jest przy użyciu konta nielegalnie, prosimy o poinformowanie nas o tym natychmiast.

Hehe, tak, “zostało zaszyfrowane” i hehe, tak, regularna zmiana hasła po http zdecydowanie pomoże.

A i jeszcze te płatności - dostępne metody są słownie dwie: PayU i przelew. PayPal musi mieć zapewne zbyt łajdackie prowizje. Bogom dzięki, że Kołczu nie ma własnego POSa.

Popukanie w IP pokazuje zacięcie Kołcza do oszczędzania również na hostingu. Domaintools informują, że na tym hoście stoją 454 witryny, co pozwala suponować, iż jest to dość podstawowy i tani pakiet hostingowy. (Chyba, że Kołcz ma faktycznie prawie pół tysiąca domen na dedyku i na nich kosi te miliony. Wtedy zjem którąś ze swoich skarpetek, ale chyba dużo nie ryzykuję tym stwierdzeniem :)

Onsite’owego SEO Kołcz ma tyle, ile daje mu wtyczka od Yoasta. O niczym innym nie słyszał - nie ma danych strukturalnych, nie ma optymalizacji obrazków (czasem nawet obrazki się nie ładują), nie ma żadnego linkowania wewnątrztekstowego, tagi title są często ohydne (np. <title>Perfect Couple -</title>), a meta description po prostu nie ma. Ma gość skilla żeby na takim czymś kosić miliony.

Offsite’owe SEO może sobie każdy sprawdzić sam czym tam lubi. Dużo nie znajdzie, są mleczarnie które mają lepszy TF i CF :).

U kogoś, kto wszem i wobec ogłasza jak wielką ma specjalizację w social media (i jaką trzepie na tym kabonę) absolutnie nie dziwi brak ogrywania socialek w headzie: markupów do twitterowych cardów nie ma wcale, open graph jest tylko dzięki wymienionemu już powyżej Yoastowi, a to i tak bardzo ubogo, bo na przykład bez obrazków.

Już kończę

Mógłbym się jeszcze trochę pastwić nad szeregiem innych rzeczy, ale wszystko w nadmiarze przestaje smakować, więc już kończę powoli.

Przekonany jestem, że gdyby mi się coś naprawdę poważnego w głowę stało i wydałbym pieniądze na “szkolenie” u Kołcza Majka to przemyślenia miałbym dokładnie w takim samym tonie jak te setki słów powyżej, które dzielnie przeczytaliście.

Absolutnie nie potrafię zrozumieć co może kierować ludźmi godzącymi się na cennik taki jak ten:

(mail)
1 E-MAIL = 1000 PLN BRUTTO
ZESTAW 10 E-MAILI = 10 000 PLN BRUTTO

(skype)
1 GODZINA = 1.500 PLN BRUTTO
ZESTAW 10 GODZIN = 12.000 PLN BRUTTO

(face2face)
1 SPOTKANIE OD 2 DO 6H = 6 500 PLN BRUTTO

(mentoring biznesowy)
MIESIĘCZNY = 30 000 PLN BRUTTO
KWARTALNY = 90 000 PLN BRUTTO
ROCZNY = 250 000 PLN BRUTTO

i choć przy byciu zdecydowanym na taki zakup bardzo wskazana byłaby wcześniejsza wizyta u psychologa (piszę bez sarkazmu teraz - jeśli czujesz się źle, nie idzie Ci w życiu to zacznij od psychologa), to też nie mam zamiaru nikomu dyktować na co ma wydawać własne pieniądze.

Jak dla mnie Kołcz Majk to taki nagi król z kryzysem wieku średniego, który chciał pokazać język chłopcu krzyczącemu że jest nagi, ale nie przewidział że internety mu na ten język naleją ciepłym siurem. Niesmak pozostanie jeszcze długo.

Niech to będzie przestroga dla wszystkich was do Kołcza podobnych - oprócz ćwierćinteligentów na codzień wulgarnie komentujących wasze wideo/blogi/socialki, w sieci są też ludzie, którzy znają się na rzeczy i nie znacie dnia ani godziny kiedy ktoś z nich w ramach własnej rozrywki poświęci wam trochę uwagi.

PS. Wszystkim zastanawiającym się jak mogło mi się się chcieć napisać taki tekst na taki temat z góry odpowiadam: bo mogę.